Wdowa po Pavarottim wyleczyła się ze stwardnienia rozsianego

Autor: Berto Garcia (Luciano Pavarotti) [CC-BY-SA-2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)], undefined

SM można pokonać

Kłopoty ze wzrokiem, drętwienie kończyn, zaburzona równowaga. Tak to się zaczyna. Następnie, prędzej czy później, daje o sobie znać wywołująca uczucie zmęczenia hipoksja. Potem bywa już tylko gorzej. Ograniczenia ruchu, bóle, depresja. Dlatego diagnoza o stwardnieniu rozsianym (SM) brzmi jak wyrok.

 Nie inaczej rozpoznanie choroby przyjęła druga żona Pavarottiego Nicoletta Mantovani (23 listopada skończy 43 lata).

 Było to w tym samym roku, w którym poznała słynnego tenora, a zatem na długo przed ich ślubem. Pierwsze symptomy sclerosis multi-plex pojawiły się u niej wiele lat przed diagnozą, gdy dobiegała pełnoletności. Początkowo lekarze uznali gwałtowną utratę wzroku, niewytłumaczalne wyczerpanie i epizody braku czucia od pępka w dół za patologie wieku dojrzewania.

Dopiero podróż do Los Angeles i jeden z najpoważniejszych rzutów choroby pozbawiły Nicolettę złudzeń. Miała 24 lata i od niedawna była muzą śpiewaka. Pewnego ranka w hotelu straciła czucie. Nogi, mięśnie i skóra nie reagowały na żadne bodźce. Wezwany przez Pavarottiego neurolog stwierdził, że prawdopodobnie chodzi o odpowiedź organizmu na stres i zbyt częste podróże.

 Niestety, wykonany przed Bożym Narodzeniem rezonans magnetyczny dał negatywny wynik. Amerykański specjalista bez ogródek uprzedził młodą kobietę, że skończy na wózku inwalidzkim. Najpierw przepłakała kilka miesięcy, aż wreszcie postanowiła nie poddać się bez walki. Jeszcze przez dekadę grała w kobiecej drużynie softballu w Bolonii. Studiowała na Wydziale Nauk o Ziemi. Urodziła bliźniaki. Organizowała koncerty charytatywne Pavarotti & Friends.

 Kontrowersyjny zabieg metodą profesora Zamboniego Mantovani przeszła przed sześcioma miesiącami. W wyniku operacji wszystkie objawy choroby ustąpiły i ostatecznie, po ćwierćwieczu kalwarii, czuje się

w pełni zdrowa. Jej świadectwo „o drugim życiu" trafiło do wszystkich włoskich dzienników telewizyjnych i prasowych. Stała się ambasadorką nadziei, ambasadorką tryumfu medycyny. Wybawca wdowy, profesor Paolo Zamboni, to znany chirurg naczyniowy z Ferrary. Podjął on sformułowaną w latach 60. XX wieku (i zarzuconą) teorię żylnej patogenezy stwardnienia rozsianego. Nicoletta Mantovani, pełniąca funkcję honorowego prezydenta Stowarzyszenia CCSVI w SM, od dawna chętnie sypała kasą, żeby przyczynić się do głębszego poznania choroby we Włoszech. Wspieranie innych chorych (63 tysiące zarejestrowanych przypadków) potraktowała jako swoją misję. Wierzyła, że perspektywa wyleczenia się z SM to nie utopia.

Odkąd poznała prof. Zamboniego, stała się orędowniczką jego metody. Spotkanie miało miejsce podczas kongresu w 2009 roku, w czasach gdy była asesorem ds. kultury. Sama już kilka lat wcześniej mogła wyjechać (np. do Kanady) i tam skorzystać z angioplastyki szyjnej przy użyciu stentów i balonów. Nie zrobiła użytku z możliwości, jakie otwierały przed nią sława i pieniądze, i spokojnie czekała na swoją kolej w kraju. Dokładnie półtora roku, w państwowej kolejce.

 Kazus wdowy po Pavarottim nie jest odosobnionym sukcesem. To metoda Zamboniego ciągle wywołuje międzynarodową dyskusję w środowisku neurologów i farmaceutów. Spore kłody pod nogi rzucają profesorowi rodacy. Koledzy po fachu, reprezentujący Stowarzyszenie SM (włoski Aism, nie mylić z organizacją, której patronuje Mantovani), na europejskim kongresie w Lyonie zaprezentowali wyniki swoich eksperymentów. Przeprowadzono je na 1767 pacjentach z 35 placówek metodologią odmienną od tej stosowanej przez Zamboniego, w ramach tzw. studium Cosmo.

 Nicoletta Mantovani te szokująco rozbieżne dane tłumaczy konfliktem interesów i chęcią osiągania przez koncerny zysków ze sprzedaży bezużytecznych farmaceutyków. Podkreśla, że leczono ją kortyzonem, który wcale nie pomagał, a wręcz przeciwnie - powodował mnóstwo efektów ubocznych. Któregoś razu, zdesperowana, zapasy hormonu spuściła z wodą w toalecie. Teraz, po powrocie do normalności, debiutuje jako producentka. Jej Pavarotti International Production wypuszcza na rynek zapowiadający się na hit jesieni film I nazywają to latem.

ANGORA  AGNIESZKA NOWAK-SAMENGO

 Na podst.: La Repubblica, II Corriere delia Sera, II Fatto Ouotidiano, La Nuova Ferrara, Gente