Walcz o siebie?

Jest taka kampania "SM - walcz o siebie". Zamysłem jej jest podobno przedstawianie jak to fajnie może być z SM i motywowanie chorych. Być może.  Zastanawia mnie, i nie tylko mnie, co najmniej jedno.

Otóż mnie uderzył tekst na końcu spotu jednego (jeden widziałem) który brzmi:

„Odpowiednio podjęta terapia to szansa na normalne życie. Nie zmarnuj jej”.

Dla mnie to brzmi tak: "Jak się chory na SM nie chce leczyć to jego wina. Szanse ma na wyciągnięcie ręki na każdym kroku, więc jak ją marnuje to jego wybór”.

A ja się pytam – ale o co chodzi? O czym jest ten tekst? O kolejce do leczenia? O kolejce do rehabilitacji? O kolejce do psychologa? Wielomiesięcznych i wieloletnich!

O tym, że nie każdy ma szansę w ogóle dostać się do programu leczenia? A jak się dostanie to czeka kilka lat w kolejce. Lat, które uciekają i ta terapia nawet wtedy, z każdym dniem nie jest już "odpowiednio podjęta". Bo w przypadku SM odpowiednio to znaczy jak najszybciej. O tym, że na darmową terapię u psychologa czeka się kilka miesięcy czy nawet rok?

Ale może o tym, że chory przeciętny ma kilka tysięcy złotych miesięcznie (najmarniej) na tę odpowiednią terapię? Ilu znacie takich? Ja - żadnego.

Fajnie, że jest taka akcja, że się mówi.

Ale po co takie zdanie? Jak ktoś nie wie to naprawdę uwierzyć może, że chorzy na SM to ciołki, które mają wielkie perspektywy terapii ale im się nie chce, czy coś.