Stwardnienie rozsiane da się pokonać. Te zajęcia pomogą.

 

Udział w zajęciach z radzenia sobie ze stresem może łagodzić przebieg stwardnienia rozsianego (SM) - wynika z najnowszych badań, które publikuje pismo Neurology.

Do takich wniosków doszli naukowcy z Northwestern University Feinberg School of Medicine w Chicago, którzy przebadali 121 osób ze stwardnieniem rozsianym (SM). Jest to najczęstsze schorzenie neurologiczne u osób młodych, do 40. roku życia i (nie uwzględniając wypadków) najczęstszy powód ich inwalidztwa.

Przyczyny choroby nie są do końca poznane. Wiadomo jednak, że udział w jej rozwoju odgrywają zaburzenia w pracy układu odporności, który błędnie rozpoznaje elementy własnej tkanki nerwowej w mózgu i rdzeniu jako obce, atakuje je i niszczy. Celem ataku jest osłonka mielinowa na włóknach nerwowych, która pełni rolę izolatora przyspieszającego przewodzenie bodźców nerwowych. W trakcie rozwoju choroby dochodzi też do zwyrodnienie włókien nerwowych (aksonów).

W rezultacie pojawiają się objawy, takie jak problemy z widzeniem, zaburzenia równowagi i czucia, drętwienie i sztywność mięśni, trudności z chodzeniem, a także pogorszenie zdolności poznawczych.

Połowę badanej grupy zakwalifikowano do udziału w zajęciach z redukcji stresu, które prowadzono przez 24 tygodnie. Złożyło się na nie 16 indywidualnych sesji z terapeutą, po 50 minut każda. Pacjenci uczyli się na nich umiejętności rozwiązywania problemów, technik relaksacji, podejmowania pozytywnych aktywności i budowania wsparcia społecznego. Opcjonalnie mogli też wybrać sesje dotyczące radzenia sobie z uczuciem zmęczenia, które jest częstym objawem SM, łagodzenia lęków, bólu oraz leczenia bezsenności.

Pozostali badani, tzw. grupa kontrolna, zostali wpisani na listę rezerwową na podobne zajęcia. Stan zdrowia wszystkich osób śledzono w trakcie terapii i przez kolejne 24 tygodnie po jej zakończeniu.

Na podstawie ankiet wypełnianych przez pacjentów badacze ocenili, że poziom stresu psychicznego obniżył się bardziej u uczestników kilkumiesięcznego treningu w porównaniu z grupa kontrolną.

Okazało się też, że u 77 proc. badanych, którzy wzięli udział w tych zajęciach nie pojawiły się nowe ogniska zapalne w mózgu, które odzwierciedlają większą aktywność procesu chorobowego. W grupie kontrolnej odsetek ten wyniósł 55 proc. Ponadto, u blisko 70 proc. uczestników treningu nie pojawiły się nowe ubytki mieliny i włókien nerwowych, podczas gdy w drugiej grupie nie zaobserwowano ich u ok. 43 proc.

- Uzyskane efekty były podobne do tych, jakie ostatnio uzyskano w II fazie badań klinicznych nowej terapii na SM - komentuje współautor pracy dr David C. Mohr. Problem tylko w tym, że utrzymywały się one jedynie w trakcie treningu, a nie odnotowano ich już w okresie późniejszym.

- Możliwe, że pacjenci nie byli w stanie utrzymać nowo zdobytych umiejętności radzenia sobie ze stresem, gdy wsparcie, jakie otrzymywali na zajęciach ustało - komentuje dr Mohr. Możliwe też, że jakiś inny aspekt treningu - niekoniecznie łagodzenie stresu, ale np. wsparcie społeczne - dawał najwięcej korzyści, dodaje badacz.

Jego zdaniem, na razie jest za wcześnie, by formułować jakiekolwiek zalecenia odnośnie stosowania zajęć z redukcji stresu w leczeniu chorych na SM. Warto jednak prowadzić dalsze badania, które pozwolą zweryfikować przydatność tej metody.

Źródło: Stwardnienie rozsiane da się pokonać. Te zajęcia pomogą.

 

 

Swoją drogą dziwne to zdjęcie w źródłowym artykule. Tekst o psychologii a lekarze oglądają jakąś miednicę? :)