Podkarpacki list w sprawie leku na stwardnienie rozsiane

Podkarpacki Oddział Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego ruszył z pomocą swoim pacjentom. Domaga się od ministra zdrowia refundacji jednego z najważniejszych leków - FINGOLIMODU. Roczna kuracja nim kosztuje aż 8 tysięcy złotych.

Chorzy na stwardnienie rozsiane skierowali pismo wprost do ministra Arłukowicza. Zrobili to po tym jak w połowie marca sąd we Wrocławiu nakazał szpitalowi klinicznemu we Wrocławiu podanie fingolimodu pacjentce chorej na stwardnienie rozsiane. Chora o bezpłatny lek przez rok walczyła z Narodowym Funduszem Zdrowia. Informacja o postanowieniu sądu lotem błyskawicy dotarła do pacjentów chorych na SM w całym kraju. także w regionie. Wdrażaniem nowych leków według nich nikt się nie interesuje. Taka sytuacja zmusza chorych do organizowania akcji charytatywnych. Trwają miesiącami, na dodatek nie zawsze grupom wsparcia udaje się zebrać wszystkie pieniądze na zakup leku.

Tymczasem dla pacjentów o ciężkim przebiegu choroby - fingolimod jest lekiem najnowszej generacji, który może zatrzymać rozwój choroby tak stwierdził wrocławski sąd. Dlatego Polskie Towarzystwo Stwardnienia Rozsianego pisze: Oczekujemy żeby fingolimod jak najszybciej wszedł na listę refundowanych leków na SM, jako lek drugiego rzutu, dla tych na których interferon nie działa.

Polska jest na szarym końcu listy państw Unii Europejskiej pod względem rozwiązywania problemów chorych na SM. Ma zbyt mało lekarzy specjalizujących się w leczeniu chorych na SM, ośrodków rehabilitacji, najmniej wydaje na ich leczenie. Ponadto: Polska jest jedynym krajem bez przyjętych norm i standardów leczenia na SM. Od Polski te problemy lepiej rozwiązuje nawet Rumunia i Bułgaria.

Barbara Pawlak

Źródło: TVP Telewizja Polska SA.