Kasa pierwszeństwa

Do czego tak naprawdę służą tzw. "kasy pierwszeństwa" w supermarketach? Czy są tylko fikcją w ramach fasadowej poprawności czy praktycznie służą ułatwieniu zakupów ludziom niepełnosprawnym? Praktyka pokazuje, że różnie z tym może być.

Carrefour

Po wejściu do sklepu rzuca się w oczy wielki napis nad jedną z kas informujący, że kasa jest kasą pierwszeństwa właśnie. Jednak panie z biura obsługi klienta na pytanie co daje ta kasa pierwszeństwa mówią, że jedynie to, że jest szerokie przejście. I nic więcej. Żadnej obsługi poza kolejnością czy coś takiego. Dodają, że "co najwyżej .. no że to mniej rzeczy w koszyku to szybciej kolejka idzie".

W związku z takim obrotem sprawy postanowiliśmy zapytać listownie.

W odpowiedzi otrzymaliśmy list z Carrefour. Poniżej jego treść:

Uprzejmie informuję, iż kasy pierwszeństwa o których mowa w nadesłanej przez Pana wiadomości służą jak najbardziej dla osób niepełnosprawnych oraz również dla kobiet w ciąży. Obowiązkiem kasjera obsługującego taką kasę jest umożliwienie pierwszeństwa osobom wymienionym. Jeżeli w którymkolwiek sklepie zauważył Pan nieprawidłowość w funkcjonowaniu takiej kasy proszę o podanie dokładnego adresu sklepu, wówczas prześlemy stosowną informacje o takich nieprawidłowościach do jednostki nadrzędnej danego sklepu.


W razie wątpliwości prosimy o ponowny kontakt na adres e-mail: carrefour@galluppolska.pl lub pod numer telefonu 801 200 000

Przy okazji sprawdzimy w praktyce czy zaszły zmiany. Jeśli ktoś spotkał się z podobnymi sytuacjami jak opisana w tym lub innym markecie proszę o kontakt na adres kontakt@wspomagam.org

Real

Pierwsza wizyta w Realu zakończyła się podobnie jak w Carrefourze - Taka sama w zasadzie odpowiedź sprowadzająca się do tego - że chodzi tylko o szerokie przejście.

Do Reala udaliśmy się ponownie osobiście za jakiś czas. W punkcie obsługi klienta bez zmian - pani miła, ale generalnie to nic nie wie. Nieśmiało mówi, że w kasach uprzywilejowanych (taka jest nazwa w sklepie Real) niepełnosprawny może kupić poza kolejką. Nie jest chyba jednak sama co do tego pewna, poleca więc dowiedzieć się u kierowniczki kas.

W kantorku do którego nas skierowano dowiadujemy się, że niepełnosprawny ma prawo zakupu poza kolejnością. W tym celu musi poinformować kasjerkę, a ona już zajmie się jego obsługą .Brzmi nieźle. Jednak nie poprzestajemy na tym, i dopytujemy panią kasjerkę jak to wygląda w praktyce. Niestety nie jest już tak różowo. Pani kasjerka wie, że osobę niepełnosprawną ma obsłużyć poza kolejnością, jednak nie jest to łatwe zadanie - jak sama mówi czasem "dzieje się".

Przejście bowiem nie jest na tyle szerokie, żeby można było ominąć ludzi z wózkami zakupowymi już stojących w kolejce. Praktycznie miejsca jest tyle, że ledwo może się przecisnąć pojedyncza osoba. Tym większe trudności spotka niepełnosprawny poruszający się z trudem, nie wspominając już o tym na wózku. Pani kasjerka dodaje też, że problemem jest także to, że towary klientów już stojących w kolejce znajdują się już na kasowej taśmie.

Niemniej jednak pracownica wie, że ma pomóc i poza kolejką obsłużyć bez względu na to, z jakimi trudnościami dla niej będzie się to wiązać. I zapewne z jakimi pomrukami z kolejki. Ale cóź. Co by nie mówić to kasa taka jest bardzo wyraźnie zaznaczona i mamy prawo być tam obsłużeni poza kolejką. A że zdarzają się ludzie, którzy w kasach "do 10 towarów" stają z koszami wypełnionymi po brzegi? No cóż. Pewnie i w "naszej" kasie będą tacy. Nie zrażajmy się jednak. Mamy prawo.