Jeden kraj, jeden NFZ, wiele problemów.

Wydawać by się mogło, że skoro w Polsce jest jeden NFZ to pacjent opłacający składki może po otrzymaniu skierowania na badnia wykonać je w dowolnej przychodni. Nic bardziej mylnego.

Okazuje się bowiem, jak poinformował personel w placówce, że w przypadku otrzymania skierowania na badania na przykład krwi czy moczu w przychodni specjalistycznej gdy chcemy poddać się tym badaniom w innej przychodni, na przykład "rejonowej" nie ma takiej możliwości! Badania trzeba wykonać w przychodni, która na nie skierowała. Chociaż obie przecież podlegają pod NFZ, jeden system publicznej opieki zdrowotnej w jednym kraju.

W efekcie tego jeśli na przykład pacjent jedzie do specjalistycznej przychodni poza miejscem jego zamieszkania, bo oczywiście w jego miejscowości takiej nie ma, tam też musi te badania przeprowadzić.

Wiąże się to często z kolejną podróżą do odległego miasta, kolejnymi wydatkami na przejazdy bowiem część badań trzeba na przykład zrobić na czczo, mocz pobrać rano, trzeba się na nie wcześniej zapisać albo punkt pobrań już nie jest czynny.


Podobnie sprawa ma się w przypadku badań USG. Jak ponformowała nas Czytelniczka dostała w osiedlowej przychodni NFZ skierowanie na to badanie. Dopiero kiedy chciała zostać zbadana w wybranej przez siebie placówce NFZ dowiedziała się, że nie może. Lekarka naniosła na skierowanie jakiś tajemniczy ciąg cyfr określający dokąd może udać się na badanie.

Po raz kolejny za niedoróbstwa w systemie, niedopracowane kwestie rozliczeń płaci pacjent. Swoim czasem, pieniędzmi i zdrowiem.