Eutanazja - prawo człowieka czy prawo komisji?

W TV znana "etyczka" i moralistka wypowiadała się o eutanazji. Oczywiście będąc całym sercem (?) za tym, że jak ktoś się chce zabić, to powinien móc i trzeba mu pomóc.

Argumenty, że jeden pan znany pisał do urzędów żeby go zabili a teraz żyje i ma się radośnie do niej nie przemawiały. Przecież - wg jej słów - pan ten nie chciał śmierci tylko pomocy. Jak więc odróżnić czy ktoś chce śmierć czy woła o pomoc? Hmm....

Ano pani ta opowiada, że to miałyby być komisje jakieś, lekarze, urzędnicy, nie wiadomo kto jeszcze, które by badały np. status ekonomiczny takiej osoby (sic!). Pomijając fakt, że to chyba mało etyczne, żeby o tym czy ktoś ma żyć czy nie decydował jego status materialny powstaje pytanie - co z prawem osoby do decydowania o swoim losie?

Bo tak: z jednej strony optujący za eutanazją mówią o godności ludzkiej w zakresie samodzielnego decydowania o sobie, o swoim życiu - ale jednocześnie nie dają tej osobie prawa do faktycznego decydowania ostatecznego o sobie, tylko chcą powoływania do tego jakiś komisji. Coś tu się chyba nie zgadza.