Dyrektywa transgraniczna: Polska na czele czarnej listy. Nie wdrażamy unijnych przepisów

Zdjęcie szlabanku granicznego

Polska jest na czele czarnej listy państw, które przeciągają wdrożenie unijnych przepisów. Rząd omija szerokim łukiem te dyrektywy, które grożą mu utratą punktów w sondażach

Stosunek do unijnych przepisów świetnie widać na przykładzie długo wyczekiwanej dyrektywy o leczeniu transgranicznym. Po kilku korzystnych dla pacjentów wyrokach europejskich sądów w sprawie refundacji leczenia za granicą Parlament Europejski wydał dyrektywę, która gwarantuje obywatelom UE prawo do leczenia w dowolnym kraju członkowskim. Polska robiła wszystko na unijnym forum, by to prawo nie weszło w życie. Bo dyrektywa wywraca do góry nogami cały system polskiej służby zdrowia, oparty przede wszystkim na limitowaniu dostępu do leczenia.

Skoro nie udało się zablokować nowego prawa, Polska opóźnia jak może wdrożenie dyrektywy. Chociaż europejskie przepisy zaczęły obowiązywać od 25 października 2013 r., resort zdrowia daje sobie czas na przystosowanie do końca 2015 r. Teoretycznie może to nas kosztować nawet 80 mln euro kary