Czy publiczne pieniądze dla niepełnosprawnych wspierają własnie nich?

Na pierwszym planie nowoczesny, ekskluzywny biurowiec PFRON, al. Jana Pawła II 13 w Warszawie.

Kto zgarnia setki tysięcy za organizację wesel? Niepełnosprawni? Stowarzyszenie założone przez pracowników urzędu gminy? Czy wójt?
Wójt z Klwowa wydzierżawił swój budynek stowarzyszeniu, które zorganizowało w nim zakład aktywności zawodowej dla niepełnosprawnych. Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych wydał już na utrzymanie ZAZ i generalną przebudowę budynku 2,8 mln zł.

Ale w weekendy ZAZ zamienia się w dom weselny. Nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby zarobione w ten sposób pieniądze szły na rehabilitację inwalidów. Nie idą.

Fragment artykułu:

 

Wchodzę do środka. Polerowany kamień, terakota, glazura, kute poręcze, reprezentacyjne schody na piętro i nowoczesna cicho sunąca winda. Tylko za ladą pustej recepcji wstydliwie chowają się dwa sfatygowane wózki inwalidzkie.

Terminy przyjęć weselnych uzgadnia się z Anną Ślusarczyk, dyrektorką ZAZ. Oprócz mnie pod gabinetem czeka jeszcze dwóch mężczyzn. Pierwszy przyjechał zorganizować wesele. Przez drzwi słyszę potem, jak ustala szczegóły.

- Elegancko tu - zwracam się do drugiego. Jest niepełnosprawnym pracownikiem ZAZ. Z dumą opowiada, jak wszystko jest tu świetnie urządzone.

- A ilu niepełnosprawnych pracuje w zakładzie? - pytam.

- 30 osób - odpowiada.

- Muszą dobrze zarabiać. Dużo wesel to i dużo pracy? - zgaduję.

Patrzy na mnie zdziwiony: - Imprezy są co tydzień, ale my przy nich nie robimy. Niepełnosprawni tylko sprzątają, koszą trawnik i kwiaty sadzą.